• Wpisów:638
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:341 dni temu
  • Licznik odwiedzin:7 823 / 2249 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
a więc doszło znowu do rozpadu
znowu tłukę się jakbym był zrobiony ze szkła
znowu naprawiam wszystko za plecami
znowu wstrzymuję oddech ze strachu by nie usnąć
znowu staram się wyrzucić wszystko z pamięci
znowu kaleczę się aż do szpiku kości
i tak w kółko i wszystko się znowu rozlatuje bez końca
  • awatar Gość: ja pierdu aleś ty patostrimie tu karyniła, szok i WSTyD!!! Ciekawe czyś już z tego wyrosła, ale to bardzo wątpliwe niestety :(
  • awatar Gość: tnęłaś siem? Ło jacie gupie to było no nie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
vToo many guys think I’m a concept, or I complete them, or I’m gonna make them alive. But I’m just a fucked-up girl who’s lookin’ for my own peace of mind; don’t assign me yours.
 

 
Her name is my passwords, fuck
 

 
8/8 w rosyjskiej ruletce.
 

 
See when I'm with my friends I just put on a front
But in the back of my top I'm writing songs about we.
 

 
But I give two for us cause you're the one that I want
 

 
turnin' kisses to bites
 

 
I've been down and lost for days, glad I found you on the way.
 

 
Świat nie narodził się razem z tobą.
 

 
Ludzie z depresją często ciągną do siebie. Można ich wyczuć na kilometr.
 

 
Wysłuchiwałam tego mężczyzny, który absorbował historię mojego życia, po to by dojść do konkluzji, którą już znałam.
 

 
Leki były wtedy dla mnie oznaką słabości, szaleństwa, zaledwie jeden krok od terapii elektrowstrząsami i nie tak daleko od lobotomii. Wszystko tylko nie prochy.
 

 
Igrasz z losem na drodze i z nadzieją na najgorsze wjeżdżasz co chwila na przeciwległy pas ruchu. Albo z obawy, że rzucisz się pod pociąg, przestajesz jeździć metrem – tak, zdaję sobie sprawę, jakie traumatyczne miałoby to skutki dla świadków zdarzenia.
 

 
Zachwiana równowaga mózgu sprawia, że przeraża cię wszystko dookoła. Nie musisz wcale przeżywać egzystencjalnych rozterek i mieć gotową teorię bezcelowości życia. Nie musisz przeżywać przeciwności losu. Nie musisz stracić pracy. Chociaż takie rzeczy „pomagają". Czasem, wystarczy tylko, że mózg ma gorszy moment i życie traci jakikolwiek sens.
 

 
Nic dziwnego, że nienawiść do siebie samego jest jednym z objawów depresji. Oczywiście, że będziesz się nienawidzić, kiedy nie masz tak naprawdę powodu, żeby czuć siętak źle. Świadomość, że są ludzie bezdomni i umierający z głodu i mają prawdziwe powody, żeby być nieszczęśliwymi, spowoduje, że będziesz się czuć jeszcze gorzej. Będziesz bez umiaru dogadzać sobie swoim własnym cierpieniem.
 

 
Najbardziej bezsilny – a nawet winny – czujesz się, kiedy pytają się ciebie „dlaczego?". Dlaczego masz depresję? Co się stało, że jesteś taki zdołowany? Jakbyś nie czuł się już dostatecznie beznadziejnie, teraz musisz jeszcze zrozumieć, wytłumaczyć i uzasadnić swój stan.
 

 
Dlaczego ja tu znowu jestem?
 

 
przypomniałam sobie jakie to uczucie chcieć umrzeć i jak straszne jest budzenie się z myślą, że jest się niestety żywym.
 

 
Tym razem nie spierdolę tego, aż tak bardzo.
 

 
Właśnie uświadomiłam sobie, że ja tak naprawdę nie chcę umrzeć. Przeraża mnie to.
 

 
The brain lives on but the vibes are dead
 

 
Wślizgnął się pod moją tytanową skorupę i swoimi mackami drapie mnie po glutowatych i wątłych wnętrznościach. Wskoczył na moje plecy, zaczął krzyczeć, że bardzo mnie potrzebuje wiążąc moje nogi i ręce podwójnym węzłem marynarskim. Podniósł do góry swój ciężki wojskowy but i kopnął ile tylko miał siły w moje poszarpane serce żądając ode mnie miłości, której nie mam. Kiedy zaczęłam krzyczeć, że nie chce nikogo kochać, nie chce być zraniona przyłożył sztylet do swej szyi i gotowy był ubrudzić mnie swoją krwią w ramach zemsty.
Dostaje baty po dupsku za to, że mówię prawde i wiem kiedy kogoś nie kocham. Pejczem po twarzy za to, że chce otrzymać troche przestrzeni. Gorącym żelazem po rękach kiedy chce się uwolnić od zaciskających się, rozpalonych dłoniach na mojej szyi.
Nie chce być kochana ani kochać, bo dla każdej ze stron to kończy się źle. Listę rzeczy za które cierpię mam już wypełnioną po brzegi, nie potrzebuje kolejnego podpunktu z twoim imieniem.
 

 
Nikt nie ma dla mnie szacunku. Skąd mam go wziąć dla siebie?
  • awatar Motyl29: zawsze trzeba walczyc o siebie o samym sobie jestesmy wszystkim!!!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Moja matka wierzy, że przejście przez próg kościoła i grzanie ławki przez godzinę sprawi, że wszystkie moje problemy same cudownie się rozwiążą a kłopoty będą mnie omijać szerokim łukiem.
  • awatar Motyl29: no niestety nie....tam raczej nie wiele dobrego...znam z doswiadczenia
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nie wiem kim jestem. Lubię ten film, tamtą muzykę i te buty. Dlaczego mi się podobają? Nie potrafię znaleźć źródła swoich wyborów. Może tak na prawdę nie toleruje ciężkiej muzyki? Gdybym urodziła się 10 km dalej czy dalej pewne cechy mojej osobowości pozostałyby niezmienne? Kto tak naparwdę mnie ukształtował? Środowisko? Rodzice? Geny? Ja sama? Czy można stwierdzić który z danych wpływów pomógł nam najbardziej odkryć "wewnętrzne ja"? Czemu jestem tylko zlepkiem przykrych doświadczeń i cudzych zdań okrojonych przez opinię innych ludzi?
 

 
Zamiast twarzy widzę w ludziach grymas i cierpienie.
  • awatar Motyl29: bo coraz wiecej jej w ludziach niz szczescia,,,niestety
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Serce rozciągnięte przez niewłaściwych ludzi, straciło kształt, kolor i użytek. Stało się gumowate i żylaste, jak wyssana guma do żucia. Dawałaś żuć swoje serce zbyt dużej ilości ludzi. Ślady po ich zębach trzonowych, ociekające kwaśną śliną i cuchnące na kilometry. Nie szanowałaś siebie - nie szanowali Ciebie .
 

 
Dla mężczyzn mniej lotnych, kobieta to chodzący inkubator, przez który wyznacza się jej wartość w społeczeństwie.
 

 
Kochałam ich lekko nie patrząc im w oczy. Raniłam boleśnie nie dając ranom się zagoić. Wszystko robiłam dla własnego bezpieczeństwa i komfortu. Potrzebowałam trochę dowartościowania. Byłam niewinna i spragniona uznania. Wołałam by ktoś mnie obdarzył uczuciem, bym mogła razem ze swoją nieśmiałością odrzucić ją, gdy już się opiłam. Przyszedł czas na ból sumienia. Teraz to nie ja jestem spragniona - to ze mnie sączą zostawiając gorycz na podniebieniu.
 

 
Wiotkie me serce się zrobiło z czasem.
 

 
Jestem zwolennikiem gestów i działań niż obszernych i pustych słów.
 

 
Gdy oni mnie krzywdzą - nie krzyczę, bo wiem, że zasłużyłam dokładnie na to co mnie spotyka.
 

 
Pokornie schylam głowę i dostaje manty żelaznym prętem po karku.
 

 
Wróciłam do domu po tygodniowym wyjeździe. Zmęczona, na małym kacu moralnym i z uczuciem lekkiego wstydu. Wróciłam, choć nie chciałam. Nie miałam ochoty również zostać tam gdzie byłam. Nigdzie nie czuje się komfortowo, bo nie miałam dużego wpływu gdzie jechałam a tym bardziej dokąd wracałam. Chciałabym mieć własne miejsce, wybrane przeze mnie. Wróciłam do domu, który nie przypomina mojego domu, do rodziny, która nie zachowuje się jak rodzina i do życia, które nie chce żeby było moje. Nie chce się tłumaczyć ludziom, nie chce odpowiadać na ich głupie komentarze i pytania. Chce poczuć, że żyje własnym życiem a nie przeżywam je tak jakby inni chcieli, żebym je przeżyła.
 

 
Czemu naturalne dla mnie jest pozwalać się ranić innym i uśmiechać się jak dziecko przy tym?
 

 
Dałem jej mnóstwo wolności i swobody, bo sam to lubię. Nie trzymałem jej za szyje ani na smyczy. Robiła co chciała, z kim chciała, a ja nie zadawałem zbędnych pytań, bo wiedziałem, że jesteśmy razem. Że w moich ramionach czuła się najbezpieczniej i że to ja gotowałem najsmaczniej i wiedziałem, że chce być ze mną, choć nigdy tego na głos nie powiedziała. Myślałem, że pasuje mi taka niepisana umowa bez zbędnych słownych deklaracji miłości - tylko same czyny. Z czasem czyny stały się mniej intensywne, mniej uczuciowe. Były mechaniczne, znudzone i na siłę tak samo jak nasze "bycie razem". Jedzenie przestało smakować, moje ramie ciągle ją uwierało, a dłonie, które od zawsze był lodowate zaczęły przeszkadzać. Siedzieliśmy obok siebie i czuliśmy jak tworzy się między nami cicha bariera. Próbowałem ubrać uczucia w słowa i mówić, że zależny mi na niej, lecz ona tylko się z tego śmiała i drwiła. Z nią jest inaczej. Od zawsze byłem tym "co kochał mniej" i mnie zapewniano o uczuciu. Stawałem się zbyt pewny siebie, bo mogłem wyczuć grunt na którym akurat staliśmy - ja kontrolowałem sytuacje, bo nigdy nie kochałem aż tak mocno. Kochałem z jedną nogą twardo stojącą za drzwiami wyjściowymi gotowy do szybkiego opuszczenia tego miejsca. Teraz jest inaczej bo oboje trzymamy nasze stopy za progiem, lekko trzymając się za rękę i bojąc się okazać słabość mówiąc, że nam zależny.
  • awatar mar†ha: piękne... przeczytałam wszystkie wpisy i czekam na więcej
  • awatar Towarzysz Sekretarz: Gdy opieramy sie o emocje to taki jest tego efekt, nawet zdrowy rozsadek zawodzi gdy nie ma glebi w zwiazku. Nie chodzi o glebie emocji ale o pewnego ducha w zwiazku.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›